Pekiński Uniwersytet Języków Obcych mieści się poza ścisłym centrum miasta. Żeby wejść do środka nasi przewodnicy muszą pokazać przepustkę. Uniwersytetu strzeże chińska policja, która zresztą jest niemal na każdym rogu, w przejściach podziemnych, w metrze. Przez pierwsze kilka dni nas to niepokoi. Ale pierwsze kontakty z chińskimi policjantami rozwiewają nasze obawy. Okazują się przyjaźni, nastawieni wręcz na pomoc zagubionym, zdezorientowanym cudzoziemcom.
- Dzięki policji jest tu naprawdę bezpiecznie - mówi nam Jagna Malejka – ekspert zatrudniony przez pekiński uniwersytet. Mieszka i pracuje w Pekinie od czterech lat. W końcu sami zaczynamy to rozumieć, kiedy włóczymy się ze Zbyszkiem Milewskim późną nocą po Pekinie. Rzeczywiście jest bezpiecznie i to nie tylko w reprezentacyjnych dzielnicach. Taki sam spacer rzucającym się w oczy obcokrajowcom zdecydowanie odradzamy w Warszawie.
- Dzięki policji jest tu naprawdę bezpiecznie - mówi nam Jagna Malejka – ekspert zatrudniony przez pekiński uniwersytet. Mieszka i pracuje w Pekinie od czterech lat. W końcu sami zaczynamy to rozumieć, kiedy włóczymy się ze Zbyszkiem Milewskim późną nocą po Pekinie. Rzeczywiście jest bezpiecznie i to nie tylko w reprezentacyjnych dzielnicach. Taki sam spacer rzucającym się w oczy obcokrajowcom zdecydowanie odradzamy w Warszawie.
Komentarze